Wokół AI w wyszukiwaniu szybko powstał nowy słownik: AEO, GEO, LLM SEO, specjalne pliki i „sekretne” formaty treści. Część pomysłów może pomagać w porządkowaniu pracy, ale nie warto mylić ich z wymaganiami Google.
Podstawa się nie zmieniła
Google w swojej dokumentacji dotyczącej funkcji AI pisze wprost, że dotychczasowe dobre praktyki SEO nadal są podstawą. Strona musi być możliwa do zaindeksowania, zrozumiała, przydatna i dobrze połączona linkami.
Najcenniejsza jest wiedza, której nie da się łatwo skopiować
Opis własnego procesu, wyniki realnego wdrożenia, doświadczenia z klientem, zdjęcia z realizacji, lokalna wiedza i konkretne odpowiedzi mają większy sens niż kolejny ogólny tekst przepisujący to, co jest już w stu serwisach. To właśnie taki materiał budujemy w naszym Blogu Wiedzy.
Czego nie robimy tylko dlatego, że modne jest AI
- nie dodajemy pliku
llms.txtjako rzekomego wymogu Google, - nie wymyślamy „AI schema”, którego wyszukiwarka nie dokumentuje,
- nie dzielimy tekstów mechanicznie na krótkie fragmenty tylko po to, żeby „model je zacytował”,
- nie przepisujemy całej strony pod nowe słowo-klucz „AI”.
Co robimy
Dbamy o treść pisaną dla człowieka, czytelny HTML, stabilne adresy, sensowne nagłówki, linkowanie, obrazy i wideo tam, gdzie coś pokazują, oraz źródła przy faktach zewnętrznych. To jest mniej efektowne niż obietnica sekretnego triku, ale technicznie znacznie uczciwsze.
Źródła i dalsze informacje
- Google — AI features and your website ↗
- Google Search Essentials ↗
- Google — tworzenie pomocnej, wiarygodnej treści ↗
Źródła sprawdzone: 02.09.2026

AI i technologia